Notatki z praktyki· Esej
Filozofia kontroli kosztów.
Rok, w którym ekonomia udowodniła, dlaczego rachunki medyczne odrywają się od wartości.
Niewydolność rynku Arrowa, motywacje Mungera i pięć zasad, które przetrwają zetknięcie z żywym rachunkiem.
Każdy dział likwidacji szkód w końcu napotyka rachunek, który sięga dalej niż sięgnęło świadczenie. Zwykła reakcja jest proceduralna: kolejny formularz, kolejny dostawca, kolejny punkt procentowy rabatu. Ten esej jest o tej drugiej reakcji, tej, do której literatura samej dyscypliny wskazuje od sześćdziesięciu lat. Kontrola kosztów to nie stos technik. To krótka lista zasad o informacji, motywacjach i grach powtarzalnych, a gdy masz już te zasady, techniki same układają się na użyteczne i teatralne.
Pokaż mi motywację, a pokażę ci wynik.
Charlie MungerDwie prace, które wyjaśniają twój wskaźnik szkodowości
W 1963 roku Kenneth Arrow, późniejszy noblista, opublikował pracę, która dała początek ekonomii zdrowia. Jego teza była strukturalna: opieka medyczna wymyka się zwykłej dyscyplinie rynkowej, ponieważ sprzedający wie nieporównanie więcej niż kupujący, o tym, co jest potrzebne, co zostało zrobione i ile to powinno kosztować. Siedem lat później słynny "rynek cytryn" George'a Akerlofa uogólnił tę regułę: wszędzie tam, gdzie jedna strona posiada informację, cena odrywa się od wartości, a uczciwe i zawyżone wymieniane są po tej samej, pewnej siebie cenie nominalnej. Obaj pisali teorię. Dział likwidacji szkód czyta jej zastosowaną wersję co rano.
Zauważ, co znaczą te dwie przekreślone linie. Krajowa kontrola kosztów, wszystko, co twoja firma robi u siebie, stoi na arbitrach: taryfa, umowa sieciowa, regulator, sąd, do którego da się dotrzeć po rozsądnym koszcie. Literatura nazywa medycynę rynkiem asymetrycznym nawet przy obecności tych arbitrów. Sprawa turysty znad Morza Czerwonego to ten sam rynek z usuniętymi arbitrami. Nic w staranności działu się nie zmieniło; zmienił się grunt pod nim.
Co dyscyplina faktycznie zbudowała i kiedy
Mam dla własnej historii tej branży szczery szacunek, ponieważ każde narzędzie w niej było realną odpowiedzią na realną porażkę. Warto znać tę sekwencję, ponieważ każdy krok nazywa też założenie, bez którego nie zadziała.
Mistrzowskim posunięciem tej serii jest rok 1983. Jednorodne grupy pacjentów zadziałały, ponieważ odrzuciły sam rachunek: zapłać za diagnozę stałą, wyprowadzoną z dowodów kwotę, a motywacja do powiększania rachunku umiera u korzenia. Zauważ filozofię, nie mechanizm. DRG to projektowanie motywacji, nie audyt. Lekcja dla każdego płatnika jest taka, że najgłębsze oszczędności nigdy nie biorą się ze sporu o pozycje; biorą się ze zmiany tego, co druga strona uznaje za opłacalne do napisania.
Dwie iluzje, które pożerają budżety
Tam, gdzie brakuje arbitrów, dwie dobrze udokumentowane pułapki poznawcze wyrządzają większość szkód, a obie noszą kostium staranności.
Gdy miara staje się celem, przestaje być dobrą miarą.
Prawo Goodharta, w sformułowaniu Marilyn StrathernPierwsza iluzja to wskaźnik rabatu. W chwili, gdy "procent zaoszczędzony od naliczonych opłat" staje się celem działu, dostawca usłużnie podnosi liczbę, od której liczony jest procent. Wskaźnik poprawia się co kwartał, podczas gdy koszt gotówkowy rośnie. Frederic Bastiat, piszący w 1850 roku, nazwał to różnicą między tym, co widzialne, a tym, co niewidzialne: widzialne jest rabatem na arkuszu rozliczenia; niewidzialne jest bazą po cichu indeksowaną do twojej tolerancji. To wersja zarządcza linii często przypisywanej Peterowi Druckerowi, że to, co się mierzy, tym się zarządza: zmierz rabat, a rabat jest dokładnie tym, co otrzymasz.
Poglądowo: rachunek na 18,000 z 15-procentowym rabatem sieciowym rozlicza się na 15,300 wobec kosztu możliwego do obrony na poziomie 6,000.
Trudno zmusić człowieka do zrozumienia czegoś, gdy jego pensja zależy od nierozumienia tego.
Upton SinclairDruga iluzja to kotwica. Kahneman i Tversky wykazali w 1974 roku, że pierwsza liczba na stole nadaje ramę każdej liczbie po niej, nawet ekspertom, którzy wiedzą, że ta sztuczka jest stosowana. Nagłówkowy rachunek to nie informacja; to pozycja wyjściowa, napisana przez stronę, która prowadzi twoją historię płatności. Negocjuj w dół od niej, a pracujesz wewnątrz ramy autora.
Kotwica w działaniu, liczby z przykładowej sprawy
Poglądowe liczby przykładowe. Kahneman i Tversky opisali to w 1974 roku: pierwsza liczba nadaje ramę każdej liczbie, która następuje. Cena wyjściowa jest kotwicą, a negocjowanie od niej jest dokładnie tym, co zamierzył autor kotwicy.
Pięć zasad, które przetrwają
Zdejmij każde narzędzie, które potrzebuje arbitra, zachowaj to, co sześćdziesiąt lat literatury faktycznie udowadnia, a zostaje ci pięć działających zasad. Stanowią całą filozofię tego działu.
Jeśli znasz wroga i znasz siebie, nie musisz lękać się wyniku stu bitew.
Sun Tzu, Sztuka wojnySun Tzu to zasada druga sformułowana dwadzieścia pięć wieków wcześniej. Asymetria, którą opisał Arrow, nie zostaje zniesiona przez papiery; zostaje zniesiona przez czytelnika, który stał po jej drugiej stronie. Pisałem dokumenty, które otrzymuje twój dział, prowadziłem operację, która je wytwarza, i wyceniałem sprawy, wobec których mierzy się twoje gwarancje. To nie referencja; to pozycja, a pozycja jest tym, czego rynek cytryn nie potrafi obronić.
Gra powtarzalna
Turnieje Roberta Axelroda nad ewolucją współpracy udowodniły to, co każde biuro rozliczeniowe już wie odruchowo: w grze powtarzalnej reputacja jest walutą. Twoja relacja szkodowa z tym wybrzeżem nie jest serią niezależnych negocjacji; to jedna długa gra, w której każde rozliczenie uczy drugą stronę, ile warte są twoje papiery. Zapłać bez czytania, a lekcja zostaje zapisana w twoich aktach precedensowych. Kontroluj jawnie, płać zgodne rachunki niezwłocznie, kwestionuj na podstawie dokumentacji i nigdy przez milczenie, a w ciągu sezonu żądania kierowane do twojego działu opadają same. Kontrola kosztów, robiona właściwie, nie jest sporem, który wygrywasz; jest reputacją, którą ustanawiasz.
Cena jest tym, co płacisz. Wartość jest tym, co dostajesz.
Warren BuffettRozstrzygnięte przedtem, nie potem
Ostatnie przekonanie dotyczy momentu, i jest tym, którego ruch list kontrolnych nauczył samą medycynę. Listy kontrolne chirurgiczne Atula Gawande ratują życie nie przez dodanie inteligencji, ale przez przesunięcie garstki pytań do momentu tuż przed nieodwracalnym krokiem. Sprawa szkodowa podlega temu samemu prawu. Kosztowne decyzje, przyjąć czy leczyć ambulatoryjnie, operować czy repatriować, gwarantować z klauzulami czy gwarantować in blanco, zapadają wszystkie w pierwszych godzinach, a na każdą z nich tanio jest wpłynąć przedtem i rujnująco spierać się o nią potem. Dział, który czyta we wrześniu, autoryzuje zabieg na podstawie ustaleń klinicznych w ciągu dwóch godzin i kontroluje przed rozliczeniem, nie pracuje ciężej niż dział, który robi audyt w lutym. Po prostu stoi wcześniej w sprawie.
Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Benjamin FranklinPrzykładowa wymiana zdań, filozofia na żywej rozmowie
Rachunek znacznie przewyższa wszystko, co widzielibyśmy u siebie. Nasz partner od kontroli kosztów wynegocjował piętnaście procent. Przyjmujemy?
Odłóż procent na bok; jest mierzony wobec ich liczby, nie twojej. Dokumentacja potwierdza cztery doby pobytu szpitalnego i brak wskazania do drugiego zabiegu. Zapłać za cztery doby i za rzeczywiste świadczenie w pełni, odmów reszty na piśmie, na podstawie ustaleń klinicznych.
A jeśli odmówią?
Oni wyceniają twój następny sezon, i ty też. Pozycja możliwa do obrony, utrzymana uprzejmie, to najtańszy komunikat, jaki twój dział kiedykolwiek wyśle.
Rachunek jest tekstem. Dokumentacja medyczna jest jego jedynym uczciwym krytykiem.
Półka stojąca za tym esejem
Nic z tego nie jest prywatnym sprytem. To kanon samej dyscypliny, czytany okiem klinicysty i sprawdzony wobec żywych spraw. Jeśli twój dział chce pójść głębiej, zacznij tutaj; każdy argument powyżej ma swój grzbiet na tej półce.
To kardynalny błąd, snuć teorie, zanim ma się dane.
Sherlock Holmes, autorstwa Arthura Conana Doyle'aIstnieje linia często przypisywana W. Edwardsowi Demingowi: Bogu ufamy; wszyscy inni muszą przynieść dane. Na tym wybrzeżu dane to nie baza porównawcza, bo żadna uczciwa nie istnieje. Dane to karta, notatki pielęgniarskie, zapis podawanych leków, oryginalnojęzyczna dokumentacja stojąca za przetłumaczonym streszczeniem. Przynieś to, przeczytaj to obok rachunku z kimś, kto wie, jak pisane są oba, a kontrola kosztów przestaje być procentem, a staje się tym, czym literatura zawsze ją nazywała: przywróceniem poinformowanego kupującego rynkowi, który po cichu jednego usunął.
Narzędzia się starzeją; zasady nie. Motywacje, informacja, dowody, reputacja i własna skóra w grze czytają każdy rynek, łącznie z tym wybrzeżem.